Szara strefa podatkowa
Wizyty u stomatologa kosztują. I to nie mało. Każda czynność, jaką wykonuje dentysta narusza dość poważnie nasz domowy budżet. Są i tacy, którzy swoje zęby przeliczają na produkty, które mogliby kupić do swego domu. Nierzadko można za cenę leczenia zębów wyposażyć kuchnię w nowoczesny sprzęt i modne meble. Najbardziej jednak Polaków boli nie leczenie zębów, ale fakt, że stomatolodzy od zarabianych na nas pieniędzy nie płacą podatków. W myśl polskiego prawa podatkowego, stomatolog nie ma obowiązku posiadania kasy fiskalnej. A skoro takiego obowiązku nie ma, to i nie ma kas, bo nikt na ochotnika takowej nie wstawia do swojego "punktu usług". A skoro nie ma kasy, to i trudno tak naprawdę udowodnić faktyczną liczbę klientów. Najbardziej cenieni dentyści mają po kilkunastu klientów dziennie. Zarabiają na nich od 2 tysięcy złotych wzwyż (w zależności od usługi). Niewielu jednak dentystów w swoich rozliczeniach podatkowych wykazuje faktyczny stan obsłużonych pacjentów. Bo nawet jeśli dentysta skłamie, to i tak niemożliwe jest tego udowodnienie. Stomatologia znajduje się w szarej strefie podatkowej. Szacuje się, że na "dentystycznych przekrętach" Polska trafi kilkanaście milionów złotych rocznie.
Służba zdrowia i nie tylko.